Koniec Che?
W obliczu ostatnich doniesień (Zakaz koszulek z Che Guevarą "czyni z Polski ciemnogród") wypada mi sprawić sobie poniższą koszulkę... A nuż pójdę do więzienia...

W obliczu ostatnich doniesień (Zakaz koszulek z Che Guevarą "czyni z Polski ciemnogród") wypada mi sprawić sobie poniższą koszulkę... A nuż pójdę do więzienia...

Cóż mogę powiedzieć - akcja bardzo zacna. Sam mam w tym udział. Parę "puzzli" jest mojego autorstwa. Ci, którzy znają moje zdjęcia - będą wiedzieli, które to. PS. W tym miejscu chciałem podziękować "sprawcom całego zamieszania" za uszanowanie mojej decyzji.

Racibórz - coolturalne pogranicze
„Na ulicy Szewskiej” to obrazy z codzienności – miłość, radość, rodzina, śmiech, praca, odrzucenie, kara – które zdarzały się nim w mieście po Żydach pozostały tylko puste miejsca. Spektakl w reżyserii Grażyny Tabor inspirowany tragedią Holocaustu, porusza do głębi w finale ukazując dramat ludzi wyrwanych nagle z normalnego życia. Premiera odbyła się w maju tego roku na placu przy skrzyżowaniu ulic Szewskiej i Mickiewicza, w miejscu gdzie przed wojną stała żydowska synagoga. 4 października Tetraedr wystawił go w raciborskiej winiarni przy ul. Zborowej. Posępna piwnica opuszczonego do niedawna budynku dopełniła całości. źródło: http://foto.nowiny.pl/tetraedr-w-winiarni
Byłem ciekawy odbioru zdjęć i wystawiłem je pod ocenę "branży" na forum snaposhots.pl. Najbardziej wartościową dla mnie jest opinia Lukusa:
Jestem typowym amatorem więc naprawdę ciężko mi coś powiedzieć! Odebrałem to tak! Po przeczytaniu wstępu, względem opisu, zobaczyłem wszystkie zaproponowane zdjęcia kilka razy i co?? I poczułem się tak jak bym tam był, zacząłem nawet odnosić wrażenie że tam stoję, ale dopiero za którymś podejsciem to do mnie dotarło! Jest ok!
Zobacz zdjęcia na foto.nowiny.pl.

Tetraedr w winiarni
I ja na Końcu Świata byłem i z Grubą Mamą się bawiłem. No i nie od dziś wiadomo, że najlepsze zdjęcia wychodzą (za przeproszeniem) w kibleku. Zapraszam do galerii.
PS. Nie wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa bo aparat mocno krążył i był w wielu rękach.

Taka kura to coś co tygryski lubią najbardziej. Prostota, umiar, elegancja. Będę musiał dorwać choć jeden egzemplarz na żywca (na liście sklepów, w których można kupić Czarodziejską kurę jest EMPiK - ciekawe czy nasz).
EDIT. Właśnie przed chwilą sprawdziłem w wyszukiwarce EMPiKu i nie mają tego.


Gdybym miał możliwość przeniesienia się w czasie ze swoim aparatem bez wątpienia bym wybrał rok 1969 i farmę M. Yasgura w Bethel koło Nowego Jorku. Skoro mnie tam nie było to pozostaje mi tylko pooglądać zdjęcia. A imię jego to Woodstock.
